Blog > Komentarze do wpisu
Zima w odwrocie

 

Upadki znanych i wojna w granicach sąsiedniego Państwa stają się chlebem powszednim naszego dnia codziennego. Niezmienność świata staje się coraz bardziej trudna do zaakceptowania. Nie wiemy już czy to manipulacja czy nasze własne emocje szepczą nam wieczorem do ucha, że zmiana jest konieczna. Nie wiemy czy powinniśmy zmieniać czy walczyć o trwałość. Kręcimy się jak bąk w pogoni za odrobiną stabilności. Łudzimy się, że po kolejnych teatrach fundowanych nam z okazji, ku pamięci, jak co roku, niespodziewanie czy jakby tam nie bądź zmiana przyniesie nam spokój, szczęśliwość, poczucie dobrze spełnionego obowiązku, dziecięcą radość zemsty czy cokolwiek innego co nas nakręci wreszcie do życia… Byleby teatr był żywy i kolorowy. Byle ofiary były znane a skutki odczuwalne w sieci.    Tym razem więc brzytwa Ockhama zabrała ze sobą Kamila. Żegnaj więc drogi Kamilu, Świat będziemy od dzisiaj postrzegać bez twojego współudziału. Jako, że byłeś za to postrzeganie współodpowiedzialny, nie mamy żalu, że odchodzisz. Umarł król… Tyle, że na razie mamy bezkrólewie. To i dobrze bo przeca zaraz wybory, tego tam, prezydenta… Putina chyba, no bo innych nie bardzo znamy. We łbie się nieco kolebie. Banderowcy tam się tłuką z temi ruskimi a amerykany robią coraz groźniejsze mine… Ale nas Tusk pojechał do murzyna i to będzie teraz znowu ta zimna wojna. A jak będzie ta zimna wojna to se będzie można jakąś kurtyne znaleźć i za te kurtyne se wyjeżdżać. W końcu to by wcale nie było takie złe jak by my mogły se do takiej Białorusi pojechać i za nasze dulary se tam poszaleć. Nawet na taką Ukraine by se pojechały i jak król by se pożyły bo te hiszpany czy angole to buce…  No bo może nie jest tak źle jednak. I metrem se pojechaliśmy, i nafajewerwerki se popatrzyliśmy na wiśle… To był wianek tej wiosny! Tyle, że nie popłynął ale go Bufetowa odpacykuje w jeden rok a my se przes ten moment metrem pojeździm do szwagra na Ochotę.

I tylko ten ksiądz w kościele się jakoś strasznie zaperza. O te baby, że prawo boskie i skaranie… Nie wiem w końcu czego chce? Nie bić baby i tyle! Cirpliwość se ćwiczyć a nie się w domu w awantury wdawać. Albo te zarodki? Myślałem, że to już wszytsko dawno powyjaśniane i kto katolik to tak a kto nie to nie i będzie za dwa pokolenia z temi niekatolikami spokój, bo się wyskrobią i miną jak każda ludzka głupota a tu się okazuje, że i profesora Panie całego wywaliły te szatany i te biedne zarodki mrożą… Mówie wam. We łbie sie kolebie od tego wszystkiego. Ale wiosna idzie, trzeba się będzie umyć, ogolić i do bauera na roboty ruszać. Albo by se może na jakie rente poszedł? Albo kawałek pola wyciągnął od teścia to by może ta unia chociaż na jakie winko dała? Wiosną łatwiej. A później lato i do Egiptu se pojedziem, albo do Spotu jak trzy lata temu, kiedy się okazało, że kopalnia żony ma tam jeszcze ośrodek wczasowy a Jasio zmyślny gnojek kupił nam bilety wtem Internecie za pól ceny… Gorzej będzie jak się okaże, że kopalnie żony zamkną jako nie rentowną no bo to niby jaki węgiel ma wydobywać pod Piasecznem? Niby ona mówi, że tylko składa ten węgiel jej firma ale ja tam swoje wiem. Wengiel jest z kopalni a ona handluje wenglem. Jak ktoś ma węgiel to jest górnik. Jak ktoś ma pole to jest rolnik. A jak ktoś ma na winko to Panie jest, jak to mówił poeta, Królem Życia mój ty królu złoty a ja idę do sklepu bo Kazik ze Zbychem swoje winka wypiją i do mojego się potem zlecą i dopiero będzie nieszczęście…   

niedziela, 15 marca 2015, jedynyradzek

Polecane wpisy